Pаиса Aлексеевна
Tоматова
Raisa Aleksejewna Tomatowa
18 lat | Rosjanka |
w cyrku od kilku dni |
wiecznie zimne dłonie |
no –bones
problemy z narkotykami, które powoli je wyniszczają
S
|
iedziała tam gdzie zwykle. Sama. Na drewnianej ławce pod
niewielką jednoosobową przyczepą. Dziewczyna ubrana cała na czarno w wysokich
szpilkach. Wiedziała, że zaraz będzie miała występ, powinna zacząć całe show.
Ona jednak nie mogła się powstrzymać. Zawsze przed kolejnym występem brała.
Stawała się wtedy pewniejsza siebie, stres uchodził zostawała tylko ona z
wizjami, które przykrywały widzów.
Spojrzała w niebo, które powoli zaczynało przybierać
granatowy odcień. Tutaj nie było widać gwiazd, jak w każdym większym mieście.
Drgnęła kiedy usłyszała kroki.
- Raisa! – krzyk przeszył jej głowę, wydawał się
głośniejszy niż w rzeczywistości. Chyba za mało wzięła. Prawie nic się nie
działo. Czuła się otępiała i… jeszcze bardziej przerażona występem niż
wcześniej. Podniosła wzrok na zbliżającego się stylistę.
- Tak, wiem zaraz
występuję. – jej głos był zachrypnięty, wiedziała co zaraz nastąpi. Krzyki, że
znowu brała, że ją wyrzucą… Zazwyczaj unosiła w ironicznym uśmiechu kąciki ust i
nic nie mówiła. Nie zrobiliby tego. Była za dobra. Tłumy ją uwielbiały.
Uniosła w zdziwieniu brwi kiedy Sean podniósł ją z ławki.
Nigdy tak nie robił. Nie słuchała tego co mówił. Było jej wszystko jedno,
byleby tylko mogła wrócić do swojej przyczepy gdzie będzie mogła wziąć resztę
swojej dawki. Najgorsze było to, że narkotyki się jej kończyły. Będzie musiała
pomyśleć skąd kupić nowe…
Poszła za stylistą. Chociaż teraz musiała pokazać, że jest
posłuszna…
Kiedy byli już blisko Raisa poczuła na sobie wrogie
spojrzenia pozostałych. Od zawsze tutaj nie pasowała. Pozostawała na uboczu,
nie wtrącała się w życie innych cyrkowców. Czasem tylko kiedy była tak naćpana,
że nie kontaktowała z otoczeniem wpadała w większe zgromadzenia rozbijając
wszystkie imprezy. Nienawidzili jej za to.
Kiedy była trzeźwa snuła się po okolicach, bez słowa przyglądała się zwierzętom, krzątającym się koło nich ludzi. Można ją było
uznać za chorą psychicznie. A może było w tym trochę racji?
- Przed państwem…
Raisa! - słysząc komentatora wybiegła na
scenę robiąc gwiazdę. Światła reflektorów ją oślepiły a dym zaczął dusić.
Wszystko miało stworzyć tajemniczy nastrój do jej ciemnego stroju i mocnego
makijażu podkreślającego oczy. Ukłoniła się z gracją, ale bez uśmiechu. Źle się
czuła, najchętniej by uciekła: od tego wrzasku i spojrzeń pełnych wyczekiwania
i ciekawości. Zawsze bała się, że zawiedzie. Może dlatego uciekała od
rzeczywistości biorąc narkotyki?
Muzyka zaczęła grać. To znak dla Raisy. Dla rozgrzania
zrobiła kilka trudnych figur. Usłyszała krzyki podziwu z widowni ona jednak
czuła, że wszystko źle pójdzie. Miała wrażenie, że kości zaraz przebiją jej
bladą skórę.
W takt muzyki podbiegła do szarfy zwieszającej się z
wysokiego rusztowania. Po krótkiej chwili wspięła się wyżej. Wyciągnęła ręce do
metalowego koła zaczepionego na linie. Trzymając się mocno rękoma zrobiła szpagat
w powietrzu. Zaraz nadejdzie czas finałowego numeru…
Raisa nie wiedziała czemu się nie udało. Może za słabo
trzymała koło, lub wykonała ruch za szybko? W ostatniej chwili złapała się
szarfy, po której powoli zjechała na sam dół sceny. Otępiała patrzyła się na
scenę, na ludzi, którzy zaczęli wyć. Nie chcieli jej. Popsuła występ, humory
jej trupy i tych, którzy przyszli ich oglądać. Wszystko.
***
W
|
yrzucili ją. Zaraz po skończonym występie szef cyrku
przyszedł i przy wszystkich jej to powiedział. Wiedziała, że chciał to zrobić
już dawno temu, ale powstrzymywał go jej udane występy. Przymykał oko na
zachowanie Raisy. Teraz jednak, mając uzasadnienie… Nic nie stało na
przeszkodzie. Nawet nie spojrzała na resztę trupy bo i po co? I tak jej tutaj
nie chcą, nikt się nie wstawi. Szczególnie po dzisiejszym popsutym występie.
Spakowała się szybko, bo i niewiele miała. Kilka
ulubionych stroi do występów, jej codzienne ubrania… Kosmetyki, które podebrała
od stylistów… Parę książek, pustych kartek, wypisany długopis. Wyrzuciła go ze
złością. Złapała torebkę z ostatnią dawką narkotyku. Z ulgą ją rozdarła
i szybkim ruchem wbiła igłę strzykawki w zgięcie łokcia.
Poczuła lekki ból, kilka kropel krwi pobrudziło jej strój. Odetchnęła z ulgą.
Wreszcie. Nadszedł czas, by na chwilę zapomnieć.
***
O
|
głoszenie o cyrku spłynęła jak nadzieja, jak mały
płomyczek ognia, który dawał ciepło
w zimową noc. Przyszło z mroźnym wiatrem, razem z kilkoma
liśćmi, których jeszcze nie zdążył przykryć śnieg.
Raisa siedziała wtedy na ławce. Zziębnięta, z cieniami pod
oczami i bladą, prawie przezroczystą skórą. Podniosła plakat. Myślała, że ujrzy
te same znajome twarze.Z gorzkim uśmiechem wyobrażała sobie ich sławę. Na pewno
wybili się wyżej, opuścili rodzinne strony, poszli w świat.
Zobaczyła kolorowy namiot, a przed nim trupę cyrkowców.
Przeczytała szybko co oferują. W ich szeregach nikogo nie brakowało…
Położyła plakat na ziemi. Niech poleci dalej z wiatrem,
może przyda się komuś innemu… Zamknęła oczy, próbując na chwilę zapomnieć o jej
sytuacji. Do tej pory mieszkała w małym hotelu. Miała jeszcze trochę pieniędzy.
Ostatnie oszczędności wydała na narkotyki. Wyrzucili ją z pokoju, kiedy
dowiedzieli się, że nie ma już pieniędzy. Historia lubi się powtarzać…
Wszystkiego jej brakowało. Jedzenia, domu… Narkotyków.
Otworzyła gwałtownie oczy. Dłonie jej drżały. Od kiedy już nie brała. Kilka
dni. Kilka dni bez zbawiennych ucieczek. Ile jeszcze? Zdechnie na ulicy? Tak ma
wyglądać jej przyszłość?
Wstała, może trochę za szybko, bo ugięły się jej nogi.
Upadła na kolana z cichym jękiem. Rozpaczliwie szukała wzrokiem plakatu.
Musiała znać chociaż adres. Dojrzała go na drzewie. Zaczepił się o jakąś gałąź,
wiatr nie mógł go już porwać. Raisa odetchnęła i podeszła powoli do drzewa.
Miał gęste gałęzie, łatwo się będzie wspiąć. Podciągnęła się do góry. Już kiedy,
znalazła się na pierwszej gałęzi, ciężko oddychała. Zaklęła głośno. Dlaczego
ten plakat musiał być tak wysoko?!
Powoli usiadła na gałęzi, na której zaczepił się plakat.
Jeszcze trochę… Zaczepiając się nogami, tak by nie spaść, złapała dłońmi
papier. Uśmiechnęła się. Miała ich.
***
N
|
ikt nie wiedział, dlaczego
została przyjęta do cyrku. Może trupa miała litościwe serce? Albo potrzebowali
kogoś takiego jak ona. Raisa nie zastanawiała się nad tym długo. Cieszyła się,
że znowu ma dom. Nie okazywała jednak swojej radości. Niezmiennie taka sama na
twarzy. Bez emocji. Bez zainteresowania innymi.
Codziennie wieczorami samotnie
ćwiczyła, by powrócić do wcześniejszej formy. Musiała, by znowu jej nie
wyrzucili. Po pierwszym występie, kupiła nowe narkotyki. Przyjęła to z ulgą.
Starała się ograniczyć kontakt z
resztą trupy do minimum. Rzadko się do kogoś odzywała. Obserwowała z daleka.
Kiedy treserzy ćwiczyli ze zwierzętami, ona cicho patrzyła. Bezszelestnie
pojawiała się, znikała… Blada, prawie przezroczysta sprawiała wrażenie kruchej,
ulotnej, jak piórko, które zaraz odleci. Ale ona wciąż była. Cicha i
niespokojna.
|| Wygląd ||
|| Umiejętności ||
|| Historia
||
|| Przedmioty ||
|| Miejsca ||
|| Dodatkowe
informacje ||
_____________________________________
Dzień
dobry wieczór.
Mam
nadzieję, że ktoś się znajdzie do wątkowania z Raisą.
Możliwe,
że będę pojawiała się rzadko, np.: tylko w weekendy, bo niestety czas nie jest
moją mocną stroną. Nie mogłam się oprzeć i się tutaj nie zapisać. ;)
Jeśli coś jest źle krzyczcie!
Jeśli coś jest źle krzyczcie!
Zakładki
będą uzupełniane wkrótce.
Na zdjęciach: Julia Gunthel
Na zdjęciach: Julia Gunthel



[Widzę, że może Ishtar będzie miała towarzystwo podczas swoich "luźnych sesji"]
OdpowiedzUsuńAnubis
[Show, a nie szoł.
OdpowiedzUsuńMyślę, że w pewien sposób nasze panie są podobne. Widzisz coś w tym?]
Snow Pixie
[ Królowa wita w Cyrku!
OdpowiedzUsuńDopiero teraz wróciłam i dlatego dopiero teraz się witam :) Jak ja czekałam na no bones Rosjankę <3
W razie chęci zapraszam do siebie.]
Saphe
[ Cóż muszę z Rosjanką mieć wątek ;)
OdpowiedzUsuńCo do pomysłu to w sumie moja Saphe wszystkich cyrkowców traktuje jak rodzinę i może martwić się o Raisę i obserwować ją czy coś. Poza tym mogłaby też trochę ją podręczyć czy coś. Wiem że to nie jest jakiś tam spójny pomysł czy coś ale można coś na tym oprzeć prawda ? :)
P.S Zajrzyj na maila. (będę dręczyć o to) ]
Saphe
[To już zależy od drugiej postaci i aktualnej weny na wymyślanie - przyjmę praktycznie wszystko, byleby interesujące.]
OdpowiedzUsuńPixie Snow