Dwudziestoletnia Ayla, właściwie Layla Marks, jest nowym nabytkiem Ubique Circus! Świat płonie jej w ręku! Ale czy cyrk nie spłonie wraz z nim?
Nikt nie był zaskoczony, kiedy zdecydowała się pracować w cyrku. Jej matka była charakteryzatorką w jednym z objazdowych cyrków, więc Layla znała to życie od podszewki. Co prawda przez większość swojego dzieciństwa mieszkała z dziadkami, ale każdą wolną chwilę spędzała na widowni lub za kulisami, gdzie podziwiała nie tylko pracę rodzicielki, ale niezwykłych artystów. Kiedy zdecydowała się iść do szkoły cyrkowej, matka tylko bezradnie załamała ręce. Nigdy nie wpływała na decyzje córki, więc i tym razem nie odradziła jej takiego wyboru życiowej ścieżki, choć nie dla każdego jest to droga usłana różami.
W szkole cyrkowej Layla nie była uważana za objawionego światu geniusza. Żonglerka, ćwiczenia koordynacyjne, bawienie ludzi... ciężko pracowała, więc przechodziła przez kolejne egzaminy, ale nie wróżono jej wielkiej przyszłości. Aż pewnego dnia spotkała grupę kuglarzy, którzy bawili się w parku. Dzięki nim najpierw spróbowała tańca z poi poi, a potem z płonącym kijem... i znalazła swoją drogę na estradę. Choć taniec z ogniem nie jest prawdziwą sztuką cyrkową, ale kuglarską... to trudno nie zgodzić się, że powinno znaleźć się dla niego miejsce w każdym ceniącym się cyrku. W ten sposób ..... trafiła do Ubique Circus.
Czy sobie poradzi? Czy dogada się z innymi artystami? Czy może zginie w zapomnieniu?
[Wizerunek: Shimma Marie]


[ Królowa wita w cyrku!
OdpowiedzUsuńŻyczę dużo weny i miłej zabawy ;)
Jeśli masz ochotę zapraszam do mnie]
Saphe
[Witam na blogu w imieniu Administracji i do Oliviera, już nieoficjalnie :D]
OdpowiedzUsuńAdministracja/Olivier
[I zapraszam do Oliviera* myślenie nie jest moją mocną stroną dziś :D]
Usuń[ Jasne może być i tyrada. Jednak ja nie wiem czy będę w stanie ci zacząć więc jakbym mogła cię tak troszeczkę wykorzystać do zaczęcia no to byłoby miło ;)
OdpowiedzUsuńJeśli jednak jest to problem to ja zacznę jutro. Spróbuje przynajmniej.]
Saphe
[ :) ]
OdpowiedzUsuńJego żona była tą ciemniejszą stroną szefostwa, on troszczył się o pracowników i grał rolę dobrego policjanta. Ludzie go lubili, był empatyczny i starał się pomóc każdemu w potrzebie, choć jednocześnie, gdy trzeba było, potrafił podnieść głos.Na szczęście, zdarzało się to niesamowicie rzadko i trzeba było sobie na to naprawdę zasłużyć.
Gdy dowiedział się, że jedna z pracownic cyrku podczas prób poważnie się poparzyła, od razu ruszył do jej pokoju. W korytarzu minął się z Lancem, który wyjaśnił mu, że jej stan jest stabilny, ale ma wysoką gorączkę i jedyne, co im pozostaje, to czekać. Oparzenie nie było poważne, ale rozległe.
Przekroczył próg pokoju i usiadł przy jej łóżku. Położył jej rękę na czole i szybko zdał sobie sprawę, że to, co mówił lekarz było stuprocentową prawdą. Miała wysoką gorączkę.
- Jak się czujesz? – zapytał, a troska przebijała się przez jego głos.
Olivier
[A dziękuję i również witam, i z miłą chęcią skorzystam z zaproszenia. Ukrywasz gdzieś w rękawie pomysł na ich relacje/wątek albo jedno i drugie? :)]
OdpowiedzUsuńLance
[Również witam i możemy pomyśleć, o ile uda się ich jakoś ciekawie połączyć :)]
OdpowiedzUsuńice
Saphe mimo wszystko chciała jak najlepiej dla cyrku. Cyrk był jej domem, a cyrkowcy rodziną. Traktowała to serio. Chciała żeby wszystko było idealnie. A jeśli już było to wymagała jeszcze więcej, żeby było perfekcyjnie idealnie. Często była tą najgorszą. Wredną i apodyktyczną. Dużo wymagała od siebie i od innych. I raczej większości się to nie podobało. Miała w zwyczaju... dawanie niezwykle przydatnych rad poszczególnym artystą. A tutaj miała nową owieczkę.
OdpowiedzUsuńByła dobra to fakt. Jednak dla Saphe mogłaby być jeszcze lepsza.
- No, no co to ma być? Niezdarne podrygiwanie pingwina? - rzuciła do dziewczyny zaskakując ją w trakcie ćwiczeń.
Saphe
[ Jakby coś nie pasowało to pisz ;)]
[Lance z miłą chęcią zaproponuje jej sekcje zwłok, a tak na poważnie - pewnie zainterweniuje, w końcu taka jego robota w tym cyrkowym światku ;)]
OdpowiedzUsuńLance
- Zaczekaj chwilę – odparł, po czym wyszedł z pomieszczenia, a po chwili wrócił z ręcznikiem nasączonym zimną wodą. Położył go pod jej czoło, by było jej trochę chłodniej. Przysiadł na łóżku obok niej.
OdpowiedzUsuń- To był wypadek przy pracy, czy ktoś z organizacji zawalił? – zapytał, spoglądając na oparzenie. Nie wyglądało na bardzo poważne, ale było dość rozległe. Wiedział, że takie sytuacje są nieuniknione, ale wolałby, żeby się nie działy. Zatrudniając tu ludzi, chciał, by odnosili sukcesy. By zarabiali prawdziwe pieniądze, mogli cieszyć się ze swojego życia, bo niestety, ale większości nie było to wcześniej dane.
- Może wyślę telegram do twojej rodziny, żeby cię odwiedzili? - zaproponował, na chwilę zapominając, że mało kto przebywający tutaj miał rodzinę.
Olivier
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń[Pewnie, brzmi nieźle. Zacząć?]
UsuńLea
[Czeeść :> Przyszłam po wątek, niestety bez pomysłu, ale razem coś wymyślimy :]
OdpowiedzUsuńPrimadonna.
[Najmniejszy, często zaczynam. :)]
OdpowiedzUsuńLea popatrzyła na kosmetyki, ustawione według jej tylko znanego szyku. Zastanawiała się, czy tym razem trafił jej się ktoś marudny, czy powinno być łatwiej. Oby to drugie, bo ze wszystkimi, którzy pracowali z ogniem, zawsze był problem. Makijaż musiał rozjaśniać twarz, ale naraz nie być zbyt jaskrawy. Czekała, aż dziewczyna przyjdzie, zmieniając ewentualnie poprawiając jeszcze buteleczki. Uśmiechnęła się, gdy zauważyła, że tancerka przyszła. Okazała się dużo młodsza, niż Lea się spodziewała - była właściwie w jej wieku. Podeszła do toaletki, czekając, aż ona usiądzie. Na poczekaniu powiedziała jeszcze:
- Cześć. Jestem Oleandra, ale mów mi Lea. - Jej ton był przyjacielski, ugodowy. Nauczyła się, żeby z nieznanymi postępować ostrożnie.
[Tyle, że on z samą Rosją ma niewiele wspólnego, więc języka raczej nie zna. Trzeba myśleć dalej :D hm, może coś z tym jej ogniem, chociaż Ace piromanem nie jest...]
OdpowiedzUsuńice
[Dziękuję pięknie.
OdpowiedzUsuńWątek chętnie. Podpytam jednak o pomysł, bo własnego nie mam.]/Hauroth
[Odwiedzać i dokładać starań, aby wydobrzała. Taka jego rola w tym cyrku. ;) Pewnie da, ale ja w tym momencie nie mogę nic konstruktywnego wymyślić. :<]
OdpowiedzUsuńLance
[Dużo rzeczy wychodzi w tzw. praniu ;)]
OdpowiedzUsuńLance
Odpala papierosa, trenując przy tym nowy numer z ogniem. Na pierwszy rzut oka tworzy płomień przy użyciu palców; wygląda to prawdziwie, co wywołuje na ustach Felixa szczery uśmiech. Rozsiada się wygodnie przy barowym stołku, obserwując z uwagą ludzi dookoła, przeglądających mu się z zaciekawieniem. To dobre uczucie, upewniające go jedynie w przekonaniu, że pnie się w górę.
OdpowiedzUsuńPiwo sączy powoli, trochę ze względu na jego dziwny, specyficzny smak, a trochę dlatego, że zdaje sobie sprawę, iż przesadza, zamawiając któreś z kolei. Umysł teoretycznie wciąż jest klarowny i jasny, ale w praktyce ma pewność, że gdy tylko wstanie z miejsca, będzie miał problem z doczołganiem się do łóżka.
Wypija jeszcze trzy kieliszki wódki, po czym skina do znajomego barmana na pożegnanie i wytacza się z lokalu. Jest gorzej niż podejrzewał, choć wciąż – przynajmniej po części – ma kontrolę nad własnym ciałem. Zatrzymuje się tylko raz, mijając sklep całodobowy, żeby uzupełnić kieszeń o nową paczkę papierosów. Przyspiesza, zbliżając się do obozowiska, co okazuje się być marnym pomysłem. Plączą mu się nogi i prawie wpada na słup wysokiego napięcia. Otwiera drzwi, rozpina dwa pierwsze guziki koszuli i rzuca się na łóżko, twarz przykrywając przedramieniem.
/Houroth
[Próbować jednak nie zaszkodzi. :D]
OdpowiedzUsuńLance
[Długo? O_O Jak dla mnie to raczej normalny czas oczekiwania na odpis, długo to by było, jakbyś mi dwa tygodnie nie odpisała. XD]
OdpowiedzUsuńDziewczyna skłoniła się lekko, widząc (przynajmniej chwilowe) ustępstwo dziewczyny. Wskazała, żeby usiadła na fotel i zastrzegła:
- Rzadko kiedy maluję osoby ciemnoskóre, wiec nie idzie mi to tak dobrze. Muszę nabrać w takich wypadkach trochę praktyki, ale nie jest aż tak źle, nie zamierzam na tobie eksperymentować. Po prostu... może nie być aż taki efektowny.
Wzięła pierwsze kilka kosmetyków, przygotowując się do malowania.
[To ja tymczasem przeproszę za długość. :x]
[Jasna sprawa! :D]
OdpowiedzUsuńLance
Saphe zaśmiała się. Ta dziewczyna nawet nie umiała się słownie bronić. Co ona tu robi? Ktoś musi ją nauczyć że nie jest tu aż tak prosto i grzecznie.
OdpowiedzUsuń- Jesteś. Przypominasz pingwina bardziej niż myślisz. No może nie jesteś biało czarna. Ale chodzisz jak pingwin. Kiedy tańczysz z tym badylem masz nawet taki głupi wyraz twarzy jak pingwin. Powiedz mi wyłączasz w tedy myślenie czy co? - to co mówiła było trochę wredne. Fakt. Ale chciała zmusić dziewczynę do obrony siebie. No nie mogła być taką sierotką Marysią. Prawda? Życie było brutalne, a Saphe w porównaniu z życiem była jak słodkie lody w upalny letni dzień. Czyli całkiem miła.
Saphe
[Poproszę :D]
OdpowiedzUsuńLance
Powoli przechodzi w pierwszą fazę snu. Oddech się uspokaja, w głowie mimo zawirowań jest cicho, oddaje się temu, zapomina, że istnieje cokolwiek poza błogim stanem kilkugodzinnego nieistnienia. Nie rejestruje, że ktoś jest w pokoju, głównie dlatego, że zupełnie odcina się od świata zewnętrznego. Przynajmniej do momentu, w którym intruz się nie odzywa. Kiedy tylko padają pierwsze słowa, zsuwa rękę z twarzy i powoli unosi powieki, a za ich przykładem w górę wędrują również brwi.
OdpowiedzUsuńZ początku nie ma pojęcia, o czym ta istota do niego mówi. Czyżby jednak zasnął? Bardzo możliwe, że po takiej dawce alkoholu śnią mu się wrzeszczące wariatki z kijami. Potrzebuje chwili, żeby zaakceptować fakt, że jednak wszystko dzieje się naprawdę. Podnosi się na łokciach, obrzucając ją spojrzeniem, po czym unosi kącik ust w zawadiackim uśmiechu.
— Zazwyczaj nikt nie narzeka, że jestem w jego łóżku – stwierdza błyskotliwie, siadając. Nie ma zamiaru robić jej problemów, szczególnie gdy ta trzyma w dłoni (jakby nie patrzeć) broń. Unosi dłonie w obronnym geście. – Musiałem pomylić pokoje.
/Hauroth
Przeciera twarz dłonią, zmazując z niej zmęczenie. Czuje się lepiej, choć podejrzewa, że leżał jednie kilka minut. Szybko się regeneruje. Ponosi wzrok na kobietę, z ulgą przyjmując fakt, że ta pozbyła się kija. Dopiero wtedy skupia się na wypowiedzianych przez nią słowach i w duchu przyznaje jej rację, przydałby mu się prysznic. Alkohol ma to do siebie, że lubi przenikać przez ubrania. I skórę. I włosy. Teoretycznie przez wszystko.
OdpowiedzUsuń- Zdziwiłabyś się - odpowiada na wzmiankę o sukienkach i stanikach. Oczywiście, ma na myśli kobiety, które zrzucają przed nim ubrania i fakt, że czasem niektóre fanty zwyczajnie gdzieś walają się jeszcze przez kilka następnych dni. Nie ma ochoty tego tłumaczyć, wątpi również by kobieta tego właśnie od niego chciała.
- Już sobie idę - dodaje po chwili, wstając z łóżka odrobinę chwiejnie. Zatrzymuje się jeszcze przed nią na krótki moment, unosząc delikatnie kącik ust do góry. - Wynagrodzę Ci moje zachowanie, obiecuję. Zazwyczaj nie jestem tak... - Robi krótką przerwę, jakby żadne właściwe słowo nie przychodziło mu do głowy, po czym dodaje: - Nieokrzesany.
[Dziękuję za powitanie, młodsza koleżanko po fachu :)
OdpowiedzUsuńJak najbardziej. Czego duszyczka pragnęłaby? :)]
Dragon
[Cześć, nie spal się!
OdpowiedzUsuńTylko pięć lat różnicy, w sumie nie tak dużo, robimy coś z tym fantem?]
Nancy
[Również się kłaniam i dziękuję za propozycję wątku. Na pewno z niej skorzystam, chociaż obecnie nie mam żadnych intrygujących i epickich pomysłów w głowie. Gdy jednak uporam się z projektem z historii, to obiecuję nad czymś pomyśleć.]
OdpowiedzUsuńScott
[Więcej, Nancy może nawet podbierać jej rekwizyty i próbować rozgryźć, jak to wszystko działa. Nie musi sobie robić wielkiej krzywdy, ale wątpię, żeby nigdy w życiu jeszcze się nie poparzyła.]
OdpowiedzUsuńNancy
[Sam z siebie nie, oczywiście. Nancy mu pomoże, z wielką chęcią, choćby cały namiot miał spłonąć.]
OdpowiedzUsuńNancy
[Możemy zrobić tak, że podczas treningów z początku im synergia nie wchodziła i co chwile kury leciały (wiadomo o co chodzi, zwłaszcza z jego ust), ale potem jakoś zaczęli się dogadywać oraz mniej więcej czytali sobie w myślach kto kiedy co rzuca i tak dalej :)]
OdpowiedzUsuńDragon
Obrzuca ją pełnym oburzenia spojrzeniem za to przypuszczenie dotyczące możliwości (nie)pomylenia pokojów. Chwilę później jednak rozchmurza się, nie chcąc zaszkodzić ani sobie, ani jej. Podchodzi do drzwi wyjściowych, naciska klamkę i otwiera je, po czym odwraca się jeszcze na chwilę.
OdpowiedzUsuń- Coś wymyślę – obiecuje jej, po czym wychodzi z pokoju i kieruje się do własnego. Tym razem faktycznie trafia w dobre miejsce (upewnia go w tym wiszący przy szafie strój, który zakłada na występy). Kładzie się na łóżku i zasypia od razu. Następnego dnia czołga się pod prysznic, pod którym wraca mu pamięć z poprzedniego wieczoru. Uśmiecha się pod nosem na wspomnienie kobiety z kijem i przyrzeka sobie, że faktycznie wynagrodzi jej tą pomyłkę.
Po popołudniowych ćwiczeniach, myje się ponownie, przebiera w czyste ubrania, po czym zabiera ze swoich skarbów jedną rzecz, po czym odnajduje odpowiednie drzwi (tym razem pojawiając się przed nim nie przez przypadek) i puka. Kiedy te się otwierają, wyciąga zza pleców plastikowy, świecący w ciemności kwiat. Uśmiecha się do niej, ukazując rząd białych, prostych zębów. Wygląda dużo lepiej niż wczoraj: zamiast przepitych oczu i cuchnących ubrań, jest czysty, zadbany i dobrze ubrany.
- Przyszedłem – informuje ją z zadziornym uśmiechem. – Chodźmy, czas na nas.
/Hauroth
-Nie powiedziałam że lubię. Po prostu pingwiny są dość egzotycznym zjawiskiem. Tylko mi się tutaj nie popłacz. Jesteś pingwinem czy smokiem? Sama zdecyduj. Bo jak na razie wciąż jesteś pingwinem. Dalej przyłóż się. Co to ma być? Wyglądasz jakbyś odganiała kijem od szczotki dzikie zwierzę. - Saphe mimo wszystko chciała dobrze. To że trochę ją podenerwuje może i zdołuje tylko wyjdzie jej na dobre. Będzie chciała udowodnić że nie jest pingwinem tylko ognistym smokiem. Przez co będzie się starać coraz bardziej i dzięki temu będzie coraz lepsza. Na tym zależało Saphe. No dobrze. Może też częściowo czerpała z tego przyjemność. Z gnębienia jej. To było tak kuszące a ona nawet nie chciała się bronić.
OdpowiedzUsuń- Więcej gracji. Nie jak pingwin. Szybciej. Ach... To co robisz jest chyba gorsze z każdą chwilą. - westchnęła i usiadła na trybunach. Saphe nie obchodziło czy dziewczyna jest czarna, biała czy zielona. Nie po tej mierze oceniała ludzi. Uważała że to niesprawiedliwe mówić że ten człowiek jest gorszy bo jest czarny. Jednak jej poglądy nie były dość popularne. Dlatego raczej nie afiszowała się z nimi.
- Moje oczy bolą gdy na to patrzę. - powiedziała całkiem głośno.
Saphe
[Bardzo chętnie. Dodatkowo obie są nowe. Mógłby się faktycznie zaprzyjaźnić. Na razie nie ma nikogo kto by jej szczerze nie lubił, więc trzeba będzie polecieć z kimś wymyślonym na poczekaniu.Byłabyś taka dobra i zaczęła?]
OdpowiedzUsuńPrincess Elsa
Kolejny raz musiała wszystko zmienić. Kolejny raz musiała zmienić otoczenie, kolejny raz musiała zamienić miejsce zamieszkania. Wszystko było inaczej. Ona była inna. Straciła trochę zaufania do ludzi. Siniaki zniknęły, ale wspomnienia zostały. Wspomnienie pijanego Blake'a, który krzyczał na nią i bił ją. Dokładnie tego samego Blake'a, który niespełna rok temu mówił jak bardzo ją kocha. Wtedy jego dotyk był dla niej wybawieniem, ucieczką od wszystkiego. A potem wszystko się zmieniło i jego dotyk stał się tym od czego chciał uciec, a on sam mówił jak bardzo jej nienawidzi. Udało jej się uciec. Oliver ją uratował. Pomógł jej choć właściwie nie miał gwarancji, że to mu się opłaci. Była już po swoim drugim występie. Sama była zaskoczona z jaką łatwością przychodzi jej tańczenie i rozbieranie się na scenie. Po prostu wyobrażała sobie, że nikogo tam nie ma, tylko Blake, jej dawny Blake. I nawet się uśmiechała wtedy, a Oliver mówił, że dobrze jej idzie. Wszystko zaczynało się pomalutku normować.
OdpowiedzUsuńWłaśnie wracała do swojej przyczepy gdy stało się to czego tak bardzo się bała. Wróciła do niej jej przeszłość. Mężczyzna złapał ją za ramię wrzucił do przyczepy. Elsa była przerażona. Była pewna że to Blake, ale gdy mężczyzna się odwrócił do niej przodem przygwożdżając do ściany okazało się, że to nie on. Dziewczyna nie znała go, nie miała pojęcia kim jest.
- Posłuchaj mnie, cukiereczku - syknął z wyczuwalnym rosyjskim akcentem. W jego dłoni błysnęło ostrze noża, które natychmiast powędrowało do jej szyi. - Gdzie jest Blake?
- N- nie wiem... - wydukała przerażona.
- Jasne! - roześmiał się paskudnie mężczyzna.
- Naprawdę nie wiem. Rozstaliśmy się. Nie widziałam się z nim od ponad miesiąca - mówiła, a oczy zaczęły ją szczypać od wzbierających łez.
Wtedy nagle drzwi się otworzyły. Tancerka nie widział zza wielkiego mężczyzny kto tam wszedł, ale nagle usłyszała głuchy dźwięk drewna uderzanego o ciało.
Elsa
[Mam nadzieję, że jest ok]
Elsa była przerażona. Nie wiedziała co się dzieje. Cała się trzęsła jak osika. On szukał Blake'a. Znalazł ją w Vegas, a jego nie może znaleźć? Co jeśli inni wierzyciele jej byłego chłopaka ją znajdą? Nie będzie miała wystarczająco pieniędzy żeby spłacić jego długi. Co wtedy?
OdpowiedzUsuńMężczyzna odwrócił się do niej tyłem próbując się zająć tym kto wymierzył cios. Elsa na chwilę ujrzała zdeterminowanie spojrzenie drobnej dziewczyny, która była mniej więcej w jej wieku. Nie wyglądało to dobrze. Wściekły mężczyzna uniósł nóż gotowy zaatakować jej obrończynię. Nie mogła na to pozwolić, ale nie wiedziała co zrobić. Nawet nie wiedział kiedy chwyciła za gruby, kryształowy wazon i zbiła go na głowie napastnika. Mężczyzna osunął się na podłogę. Elsa nie mogła uwierzyć że kogoś uderzyła. Patrzyła na swoje dłonie wciąż się trzęsąc. Przeniosła przerażone spojrzenie na dziewczynę.
[On jest bardziej skomplikowany, z czasem wyjaśni sie wszystko czemu taki jest Cale ;) W tej chwili też nie wiem jak ich powiązać, gorączka mnie wykańcza i nie mam motywacji by pomyśleć T__T]
OdpowiedzUsuń[Może na nie pomarudzić, ale Snow raczej nie jest za nie odpowiedzialna - zdaje mi się, że ich kupno jest zmartwieniem właściciela, ona tylko zakłada, maluje i czesze.]
OdpowiedzUsuńSnow Pixie