
SAPHE
WĘŻOWA KRÓLOWA ☪
dosłownie i w przenośni.
Niepisana królowa cyrku | Wężowe tajemnice | Dawna tancerka, matka, żona| Drobne szaleństwo | Cyrk jej domem | Niezbyt przyjaźnie nastawiona do żony szefa | Wredna i wymagająca | Perfekcjonistka | Pokaźna kolekcja ziółek, proszków i tabletek | Koleżeństwo i granie fair raczej do niej nie pasują | Jedna z pierwszych osób w cyrku | między innymi dlatego uważa się za nie wiadomo kogo | Bardzo pewna siebie | Przyjaźnie z korzyściami | Chwytaj dzień! | Snuj bajki i żyj jak w bajce |
Dawno, dawno temu za wielką wodą i wielkim lasem była sobie wioska. Wszyscy mieszkańcy się znali, wszyscy do siebie różnymi uczuciami pałali. Osiadł tam wielki podróżnik i znalazł sobie żonę. On wyjeżdżał, ona zostawała, a gdy wracał dziećmi go witała. Tak im mijały lata w spokoju. On szczęśliwy, ona pełna gnoju. On marzyciel, ona szalona. Wszyscy ich znali. Wszyscy kochali i wszyscy współczuli biednemu podróżnikowi żonki. Żonka szalona. Żonka okropna. Ze swymi przywidzeniami czwórkę dzieci chowała. Mąż choć bardzo ją kochał, coraz dalej uciekał aż w końcu uciec nie mógł i bach... Nie żyje. Okropny to los dla tak dobrego człeka.
Lecz kłamstwo to czy nie?
Dawno, dawno temu już na tym terenie przybyła kobieta. Młoda, piękna, niezwykle elokwentna. Miała dzikie spojrzenie i koszyk. A z koszyka coś syczało pieśń ostrzeżenia. Kto się zbliżył wnet uciekał. A ona parła na przód i parła. Miejsca godnego jej, szukając. Za wielką królową się podając. Królową węży, co wije się jak żmija. Królową trucizn co łatwo zabija. Nikt jej dłużej poznać nie mógł aż... Do cyrku trafiła. Okazje wyczaiła i miejsce sobie do życia zdobyła. Nikt tu jej nie męczył. Nikt pytań nie zadawał. Nikt więc nie wiedział. Co było w jej życiu przed cyrkiem. Gdzie mieszkała. Jak się nazywała. Tylko węże jakby prawdę znały. Cóż nie mówią. Oto jest ich sekret mały.
Lecz czy prawda to czy nie?
Każdy chce być gwiazdą. Każdy chce lśnić. Każdy nagle sądzi, że bez niego nie można żyć. Jednak prawda mniej obłudna. Lśnienie krótkotrwałe. Gwiazda spada wnet. Nie przeceniaj siebie. Pychą się nie unoś. Na laurach nie spoczywaj, bo twe miejsce zaraz ktoś inny przejmie w wnet. A prawdziwych gwiazd na świecie, nie tak jak na niebie wiele. By prawdziwą gwiazdą być trzeba walczyć no i jeszcze jakoś żyć. Trzeba ciągle do perfekcji dążyć. Nic za darmo nie ma, nie. Co potrafisz powiedz mi? Tańczysz? Śpiewasz? A może tylko o tym śnisz? To i tak na nic...
Gwiazdy się nie rodzą. Nikt wspaniały się nie rodzi. Gwiazdą stajesz się gdy masz na to przeogromną chęć. A i talent to ułatwia. No i może również matka. Lecz już sama tego nie wiem. Prawda to czy kłamstwo jest?
Ty to oceń drogi psie.
_______________
Karta najlepsza nie jest. Fakt. Kiedyś poprawię.
Buźka - Gemma Arterton
Aktualizacje
[18.01.2015]
Aktualizacje
[18.01.2015]

[Również witam i bardzo cię proszę o pomysł, jakikolwiek ;>]
OdpowiedzUsuńLance
[Okej okej, niech będzie, ale o wiele lepiej to będzie wyglądało z perspektywy twojej postaci, niż mojej... zaczniesz :D?]
OdpowiedzUsuńOlivier
[Dziękuję za powitanie! Oczywiście, jestem chętna na wątek... Może jakaś tyrada dla zagubionej Ayli?]
OdpowiedzUsuń[Przyznam, że jutro brzmi dla mnie bardzo dobrze, bo ja i tak dziś padam na pyszczek :)]
OdpowiedzUsuńJego żona była trudną w obyciu osobą, ale kochał ją i z pokornością wybaczał jej wszystkie grzechy i grzeszki. Wiedział, że pracownicy cyrku jej nie lubią i chcą jej się pozbyć. Była pyskata, zbyt dumna i rządziła nimi trzy razy bardziej niż on, ale był pewien, że bez niej cyrk nie byłby w takiej formie, w jakiej dziś jest.
OdpowiedzUsuńGdy Saphe wkroczyła do jego biura, akurat malował. Obdarzył ją lekkim uśmiechem i odłożył pędzel do głowy. Jeszcze nim zdążyła otworzyć usta, już wiedział, co się święci.
- Saphe, rozmawialiśmy na ten temat. Znasz moje zdanie. – odparł, po czym wzruszył ramionami. Nie wierzył w zdrady żony. Owszem, ostatnio oddalili się od siebie, ale nie zrobiłaby mu tego, przecież się znali. Chyba na siłę otrącał od siebie nawet myśl o tym. – może napijesz się herbaty? – zapytał, zmieniając temat na mniej inwazyjny.
Olivier
[Zawsze można wymieszać te pomysły, bo a). są ciekawe i pasujące, b). wątek szybko się nie urwie. Kolejność realizacji zostawiam tobie na głowię. Daj znać, a zacznę ;)]
OdpowiedzUsuńLance
Uśmiechnął się. Wyglądało na to, że jest zupełnie obojętny na to, co mówiła. Zalał im wodę do małych filiżanek i wsypał nieco herbaty, po czym na talerzyk skroił dwa plastry cytryny. Położył to na stoliku i sam zajął przy nim miejsce.
OdpowiedzUsuń- Gdyby nie ona, dalej byłbym farmerem, a ty nie miałabyś tak świetnie płatnej pracy. Powinnaś jej okazać choć odrobinę szacunku, chociażby ze względu na to. – odparł, już nieco chłodniejszym. Posłodził herbatę połową łyżeczki drogiego cukru. Pomimo tego, że miał wystarczająco pieniędzy, oszczędność znana mu z dawnych czasów była metką, której nie dało się odlepić.
- Morze, jak zwykle. – Jego ton na powrót przybrał przyjazne brzmieniem. Spojrzał na swój obraz. Widać było na nim zarysy statku, błękitnego nieba i wzburzonej wody, a kolory, pomimo tego, że był to jedynie szkic, świetnie ze sobą współgrały. – Może, gdy trochę więcej zarobimy, to zaczniemy się przemieszczać statkiem, a nie tą starą, rozklekotaną przyczepą. – uśmiechnął się z rozmarzeniem.
[A dziękuje :) pomysłami na tę chwile nie dysponuje, ale w razie nagłego olśnienia się na pewno zgłoszę ]
OdpowiedzUsuńice
[Pasuję i zacznę, ale najprawdopodobniej dopiero wieczorem. Teraz za dużo rzeczy się wokół mnie dzieje i nie sprzyja to koncentracji. ;)]
OdpowiedzUsuńLance
[ Zazdroszczę tytułu, więc nieoficjalnie nazywam swoją panią Królową Burleski (i męskich serc, a co ;p).
OdpowiedzUsuńGifów szukałam przez dobre dwie godziny, a później nie mogłam zdecydować się na dwa lub trzy, więc modliłam się, żeby mnie nie zlinczowano za pozostawienie całej szóstki. Cieszę się, że Tobie się podobają.
Na wątek jestem chętna, ale damsko-damskie to nie jest moja specjalność, postaram się jednak, tylko potrzebny mi niebanalny pomysł c: ]
LouLou
- Pewnie wybrałbym zupełnie inną drogę. – stwierdził, unosząc filiżankę do ust. Upił łyk herbaty, zamyślając się na dłuższą chwilę.
OdpowiedzUsuń- Poza tym, nie mam w sobie tyle determinacji, co Isabel. Ja chciałem poddać się już po pierwszym tygodniu, kiedy na widowni pojawiło się może z dziesięć osób. To ona walczyła, żeby to utrzymać. Ja bardzo długo byłem sceptyczny co do założenia cyrku. Jesteśmy drugim cyrkiem na całą Amerykę. – odparł zgodnie z prawdą. Tak naprawdę to Isabel wyszła z inicjatywą założenia cyrku. On się zgodził, a jak się okazało, pomysł był strzałem w dziesiątkę. Dziś nie pytali władz miasta o pozwolenie do poprowadzenia cyrku, a to władze miasta zapraszały ich do siebie.
-Saphe, wiesz, że nie lubię, jak ktoś wtrąca się w moje prywatne życie. Kocham Isabel, a ona kocha mnie. Wiem, że chcecie się jej pozbyć, ale jeśli nie będzie jej, nie będzie też mnie, a więc nie będzie cyrku. – stwierdził.
[ To może zacznijmy od powiązania? Zawsze potem jakoś łatwiej wykombinować wątek.
OdpowiedzUsuńSądzę, że mamy tylko dwie opcje, bo albo będą się lubić, albo nienawidzić. Zawsze to można jakość urobić i będzie idealnie. Jak sądzisz, co Tobie pasuje? ]
Lou
[ Mogą wspólnie knuć przeciwko czemuś, bo w sumie czemu nie.
OdpowiedzUsuńTakie powiązanie będzie w sam raz, jak się ogarnę, to zacznę myśleć nad wątkiem :) ]
Lou
[ Saphe wydaje się być wporządkuuuu :> Narazie nie mam czasu bo lecę niedługo na studniówkę, ale jutro na pewno pomyślimy nad wątkiem. Może jakimś powiązaniem nawet jak będziesz chciała ]
OdpowiedzUsuńMad Max
[Nooo... Dobra, powinno być ok. Zaczniesz...?]
OdpowiedzUsuń[Na wątek oczywiście jest chęć, z pomysłami to już gorzej niestety..
OdpowiedzUsuńGemma śliczna, chciałam ją dać u mnie na wizerunek, zanim sprawdziłam Zajęte Wizerunki c;]
Primadonna
[Tak, tak, wrogi wątek koniecznie! Wydaje mi się jednak bardzo zabawne, że nasze panie tak szczerze się nienawidzą, a jednak są niesamowicie do siebie podobne. Ciekawe... Wiele rzeczy może z tego wyjść, zanim dosłownie się pozabijają albo chociaż wyeliminują. Niemniej, masz może jakiś pomysł na rozpoczęcie wątku? Mnie jeszcze troszkę ciężko oswoić się z cyrkową rzeczywistością.]
OdpowiedzUsuńIsabel
Lea spojrzała na porozrzucane kosmetyki, skrzywiona. Musiała to zrobić nieumyślnie, kiedy ostatnio spieszyła się na podpatrzenie czyjejś próby. Niechętnie zabrała się za sprzątanie. Zawsze starała się, żeby panował porządek, bo nie lubiła dłuższego porządkowania. Musiała się spieszyć, bo zaraz miał ktoś przyjść. Królowa Cyrku, o ile się orientowała, nie żeby specjalnie ją obchodziło, kogo akurat maluje. Zawsze starała się tak samo. Nadal panował straszny bałagan, a kobieta zbliżyła się. Dziewczyna wymamrotała jakieś przeprosiny i, ustawiając wszystko w pozycji pionowej, choć niekoniecznie rzeczywiście uporządkowanie, powiedziała:
OdpowiedzUsuń- Drobny kryzys, ale już jest lepiej. Dzień dobry czy cześć, swoją drogą.
Lea
[Eee... Coś zrozumiałam :D W sumie to ciekawa opcja, zakładając, że wcześniej miały dobry kontakt, a potem wszystko legło w gruzach przez rozpustność Isabel. W takim wypadku zawsze Is może się starać jeszcze przekonać Saphe do swojej osoby powołując się na dawną "przyjaźń". Swoją drogą, żeby od razu tak ją znienawidziła, bo zdradza męża...? xD
OdpowiedzUsuńGeneralnie to się zgadzam. Mogą mieć krótką scenkę spięcia po tym jak Isabel wyjdzie od Charlesa. Będzie się działo!
Pewnie mam zacząć cooo?]
Isabel
[ Dziękuję bardzo. Chętnie skorzystam z zaproszenia. Twoja postać jest naprawdę boska. Uwielbiam sile kobiety! Więc w sumie mogą się dogadać, aczkolwiek jako takiego pomysłu na wątek nie mam, zdecydowanie wolę zaczynać. :) ]
OdpowiedzUsuńElastin
[Jak dla mnie jest ok :)]
OdpowiedzUsuńAyla bardzo poważnie podchodziła do swojej nowej pracy. Właściwie swojej pierwszej prawdziwej pracy po skończeniu szkoły. Niby wcześniej dorabiała gdzieś na jakiś wieczorkach, ale pierwszy raz występowała w cyrku. Z tego powodu modyfikowała swoje stare układy, rozbudowywała je i urozmaicała o bardziej spektakularne elementy.
Kiedy więc ktoś zaczął ją krytykować, zachowała się jak kotka - zjeżyła się i zaczęła patrzeć z uważną ostrożnością na kobietę.
- Z pingwinami nie mam nic wspólnego - wymamrotała. Spojrzała na trzymane w ręku poi poi. Musiała coś zrobić, żeby ładnie wyglądał....
Ayla
O tym, jak ostrożnym należy być w dobieraniu bliskich osób i sojuszników, Isabel przekonała się już dawno temu, gdy jako młoda dziewczyna uciekła przed kolejnym brutalnym ciosem ojca. Jeszcze ostrożniejszym należało być w dobieraniu wrogów, których w przypadku blondwłosej kobiety zawsze było pełno. Ludzie nie lubili kobiet jej pokroju. Pewnych siebie, swoich celów, pragnień i namiętności, znajdując zawsze dobry pretekst na wyrzucenie jej czegokolwiek. Był czas, że brała do siebie pewne uwagi, choć w chwili obecnej była zbyt dobra, by przejmować się czyimś gadaniem. Ludzie wiedzieli tak mało o życiu...
OdpowiedzUsuńSaphe. Imię, które na twarzy Isabel wywoływało grymas zniesmaczenia. Pomyśleć, że kiedyś z tą zaklinaczką węży łączyły ją stosunkowo przyjazne relacje. Cóż, za nieporozumienie. W tej chwili trudno było Is wyobrazić sobie drugą osobę, której nienawidziłaby równie mocno. Nie chodziło o romans, o którym dowiedziała się kobieta, nie chodziło o Oliviera, a wyłącznie o dumę z jaką obnosiła się w cyrku. Saphe, z resztą nie tylko ona, każda kolejna nowo przybyła ogłaszała się gwiazdą i szantażowała jej naiwnego męża, że bez niej całe show upadnie. Oczywiście było to dalekie od prawdy. Bez względu czy była to Saphe, czy któraś z tancerek burleski. Nie było człowieka, którego nie dałoby się zastąpić.
Być może Isabel zostawiłaby całą sprawę bez większego szumu, ale Saphe pozwalała sobie na zbyt dużo, nie było więc możliwości, by blondynka nie zareagowała. Zwłaszcza, że kobieta pozwalała sobie na zbyt wiele w stosunku do Oliviera. To nie był jej cyrk, ot, była tutaj zaledwie jedną spośród wielu błyskotek. Niepisana Królowa? Też, coś! Isabel była pewna, że Saphe daleko w najlepszym przypadku chociażby do pozycji dwórki. Należało więc dobitnie uświadomić ją o pozycji w której się znajduje. Nie było mowy, by Olivier w czymś się z nią nie zgodził.
Rumiane policzki, wciąż przyspieszony oddech i radosny uśmiech na twarzy, mówiły wszystko, gdy Isabel opuszczała Charlesa. Trudno było jednak wyglądać zgoła naturalnie po tak szalonych doznaniach erotycznych. Chłodne powietrze miało to jednak szybko zmienić. Tak jak i uśmiech, który prędko znikł z karmazynowych warg, gdy tuż przed nią wyrosła znienawidzona postać.
- Saphe... Pomyślałby kto, że śledzisz każdy mój krok w tęsknocie za moją osobą.- mruknęła, uśmiechając się ironicznie, zupełnie nieprzejęta wymijając kobietą. Miała się bać, że Saphe powie coś Olivierowi? Na pewno by jej uwierzył...
Isabel
[Nieładnie tak podglądać! Ale ja też często to robię, więc... No.
OdpowiedzUsuńNie sądziłam, że słodka Gemma będzie wyglądać dobrze w roli zaklinaczkę węży, ale wybrałaś idealne zdjęcie! I bardzo chętnie pokombinowałabym coś z Saphe, poszłabym w coś mhrocznego. Jade nie bierze udziału w sporze na linii Isabel-Saphe, uważając go za śmieszny, w dodatku nie przyniósłby jej żadnych korzyści, dlatego do tego raczej bym się nie odwoływała. Może Jade w jakiś podejrzany sposób dowiedziała się o grzechach Saphe z przeszłości i teraz wykorzystuje to wtedy, gdy okazuje się to dla niej przydatne? Albo właśnie zaczniemy wątek od momentu, w którym Jade zauważyła coś dziwnego w zachowaniu Saphe i podsłucha jej dziwną rozmowę. Sama nie wiem:<
Swoją drogą, jak powinnam czytać Saphe? Bo się głowię i mam kilka różnych wersji xD]
Electra
[Bardzo dziękuję za powitanie! Gemma jak zawsze w formie. : D Jeśli chodzi o wątek, to myślę o jakimś froncie przeciwko żonie szefa, o ile Wężowa Królowa miewa przyjaciół innych niż śliskie gady. ;]
OdpowiedzUsuńFeya
[ Cześć. Tak trochę głupio mi to pisać, ale... Trochę przejęłaś funkcje, jakie Madison z powiązań miała pełnić w życiu Oliviera i Isabel. ]
OdpowiedzUsuńDaimon
[ Bardziej chodziło mi o jej powiązania z tą dwójką, a nie jej wiedzę, ale nie ważne, jeśli autorzy nie mają nic przeciwko, to już nie moja sprawa.
OdpowiedzUsuńNa wątek nie mam zbytnio pomysłu ]
Daimon
[Mrau, urocza kobieta. Chęć na wątek jest. Chęci tyle, że wypierają wszystkie pomysły. Pomóż.]/Hauroth
OdpowiedzUsuń[ Jestem i za powiązaniem i za pomysłem :> ]
OdpowiedzUsuńPo nie do końca udanym występie w Lincoln, Max musiał zapanować nad zwierzakami i dać im do zrozumienia kto tu rządzi. To on był treserem i to jego miały się słuchać. Małpki może nie katował, ale z lwem trochę na siebie powarczeli. Jeśli chodziło o Clintona, czasami nawet nie potrzebny był bat, a jedno dłuższe spojrzenie. Zwierzęta nie są głupie, wiedzą z którymi się zadziera, a z którymi nie.
Gdy Mad przechadzał się wśród klatek ze swoimi zwierzakami, w rogu alejki spostrzegł Saphe, zajmującą się jakimś gadem. Podszedł do klatki z tygrysami. Sięgnął dłonią do pyska wielkiego kota i zaczął drapać go za uchem, zerkając na kobietę. Przyglądał się jej niby to bez krępacji, ale jednak zachowując się dyskretnie. Była piękna i intrygująca. Cóż... z innymi nie sypiał.
Gdy usłyszał syczenie, natychmiast oderwał wzrok od Saphe i skupił się. Ściągając brwi, wytężył wzrok i zaczął nasłuchiwać. Podszedł kilka kroków w przód, dostrzegając węża ładującego się do klatki z zebrami.
-Saph - powiedział krótko, szybko podchodząc do krat. Jeszcze tego brakowało.
Mad Max
Layla zupełnie nie wiedziała, o co tej kobiecie chodzi, czego od niej chce, dlaczego ją obraża. Przecież się nawet nie znały. To, co robiła Ayla tylko do niej należało i, jeśli ktoś miałby prawo robić jakieś uwagi, to szefostwo. Niby Layla wiedziała, że w cyrku często ludzie sprawiają tylko pozory bycia miłym, żeby coś osiągnąć, a tak naprawdę wszycy porządają tytułu pierwszego wśród najlepszych, ale... przecież Layla z nikim nie walczyła i dla nikogo nie była zagrożeniem. Starała się właśnie taką postawę zachować, żeby nie wdawać się w bezsensowne konfliktu, które jedynie psują spokoj ducha i zakłócają koncentrację. Ta zaś była dla Ayli szczególnie ważna, ponieważ to nic miłego, kiedy człowiek staje się żywą pochodnią.
OdpowiedzUsuńMusiała jednak przyznać, że słowa dziewczyny były przykre. Szczególnie te odnoszące się do koloru. Często jej w szkole wypominano, że taka mieszanka jak ona nie powinna w ogóle chodzić po ziemi. „Nie jesteś ani czarna, ani biała!”.
Layla obróciła się tyłem do kobiety i zamknęła na chwilę oczy. Musiała się uspokoić, żeby nie dac kobiecie powodu do dalszych wyzwisk. Tylko co zrobić, jeśli zupełnie nie rozumie się tej negatywnej energii, którą ludzie emanują?
Widocznie szczególnie lubisz pingwiny, skoro nadal tu stoisz i mi się przyglądasz – powiedziała całkiem spokojnie, jak na emocje, które w niej buzowały. Chwyciła mocniej kij i zaczęła nim kręcić... udając, że zupełnie kobiety nie widzi.
Ayla
Co za niekompetencja. Dlatego tak bardzo irytowały go osobniki ludzkie.
OdpowiedzUsuń-Ja mam wiedzieć co Twój wąż tu robi? - spojrzał na nią, a by móc to zrobić swobodnie schylił głowę w dół. W końcu swoje mierzył. Max nawet w takiej sytuacji nie brzmiał na poirytowanego, chociaż to właśnie teraz czuł. Irytację. Był opanowany, w końcu praca z takim państwem uczy cierpliwości i spokoju - i oczywiście, że są zdenerwowane. Tez bym się zdenerwował jakby czaiła się na mnie taka gadzina - rzucił, przenosząc wzrok na szalejące konie. Wyglądało na to, że on musiał tam wejść i uspokoić zebry. No i wyprowadzić je. [Ty, ale to się dzieje w trakcie pokazu, czy jak? :x ] Westchnął ciężko, po czym otworzył klatkę. Obserwując węża, przeszedł nad nim, klnąc w duchu. Unosząc ręce w górę, zaczął uspokajać spanikowane zwierzęta.
[Mam jeszcze jeden pomysł: Hauroth mógłby myśleć nad nowym występem. Ma w zwyczaju przekraczać granice, często przy tym niszcząc coś bądź robiąc sobie krzywdę. I w tym wypadku mogłoby tak być. Skonstruowałby urządzenie, które w praktyce miałoby sprawić, że widownia widziałaby, jak trzyma w dłoniach prąd. Podczas próby zrobiłby coś nie tak i doznałby urazu. Leżałby nieprzytomny, dopóki ktoś by go nie znalazł. Taki z niego odważny typ, ach.]Hauroth
OdpowiedzUsuńLance nie żył w zgodzie ani z ludźmi, ani tym bardziej ze zwierzętami, z tymi drugim tym bardziej nie mógł się dogadać, kończąc albo ze śladami pazurów na policzkach, albo z zębami wbitymi bezlitośnie w skórę, która pełnia jedyną, namacalną ochronę przez otaczającym go światem. Wiedząc o tym, tym bardziej nie powinien zaprzyjaźniać się z jadowitymi wężami, należącymi do Królowej, ale jednak ta pokusa przeszła mu przez myśli, a realizacja jej wydawała mu się dziecinnie prosta, porównywalna z krojeniem ludzkich zwłok. Dbając o to, aby przebyć przez główny plac niezauważonym, wkradł się do namiotu pięknej Saphe, witając jego zwartość imitacją uśmiechu.
OdpowiedzUsuńByły tam. Wszędzie. Wiły się, syczały, wysyłały mu groźne, ostrzegawcze spojrzenie z nad piętrzących się aż pod sam sufit klatek. Niektóre, obdarzone przez treserkę zaufaniem, wylegiwały się na jej osobistych piernatach, obdarowując go pogardliwym, pełnymi wyższości spojrzeniami, sygnalizującymi, że nie ma z nimi najmniejszych szans.
- Tu jesteś, maleńka - wymruczał, rejestrując w tłumie gadów pożądaną przez niego kobrę królewską, najdzikszą, najbardziej niebezpieczną ozdobę w kolekcji Królowej, która spacerowała wzdłuż namiotu, pilnując swoich małych przyjaciół przed opuszczeniem go i urządzeniem sobie "niewinnego" polowania. Strażniczkę.
Lance, dziejąc pod wpływem impulsu, kierowany obrzydliwą ludzką, prowadzącą do destrukcji ciekawością, przykucnął, wystawiając dłoń z strzykawką w kierunku obiektu swoich skrytych westchnień.
- Daj mi trochę jadu, skarbie - zachęcił. - Nie będziesz żałowała - obiecał z figlarnym uśmiechem, zarezerwowanym tylko dla specjalnych pacjentów - królików doświadczalnych.
Lance
[Obiecałam go wcześniej. Przepraszam za zwłokę.]
[Królowej nie wypada nie odpowiedzieć na powitanie, tak więc: cześć! Tak czytam Twoją kartę i czytam (swoją drogą, Gemma <3), i stwierdzam, że jakby potrzebowała pomocy w organizowaniu wspomnianych ziółek czy tabletek, to Erik pewnie dałby radę jej pomóc. ;3]
OdpowiedzUsuń[Dziękuję za powitanie :)
OdpowiedzUsuńChętnie przyjmę zaproszenie do wątku no i Gemma jak zawsze śliczna <3 (najlepsze - Luke i Gemma mają wspólne zdjęcia :3)
Co poklecimy, moja droga pani?]
Dragon
[A jak ją postarzę o dziesięć lat, to da radę? Bo właśnie się zorientowałam, że jestem geniuszem i pomyliłam roczniki.]
OdpowiedzUsuńNancy
[Cześć, dzięki za powitanie!
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że się nie polubią, bo on z węży ma zrobione walizki i ogólnie się ich boi...]
Scott
[Pogłówkuję i odezwę się, kiedy coś mi wpadnie.]
OdpowiedzUsuńNancy
[Dante lubi imprezy, więc możemy ich spotkać na takowej jak najbardziej. Znając jego to już będzie wstawiony ;)
OdpowiedzUsuńKto zaczyna? :)]
Dragon
Jest znakomity, a znakomitość trzeba trenować, trzeba przenikać przez granice, nawet ich nie zauważając, robić sobie z niebezpieczeństwa chleb powszedni i zamiast iść przed siebie, biec ile sił w nogach. Jeżeli chce się być najlepszych, nie wolno pozwolić sobie na strach czy dopuszczać możliwość upadku. W momencie, w którym świetność krzyżuje się z perfekcjonizmem, sprawa jest prosta: zrób wszystko, co potrafisz, jeśli nie potrafisz, naucz się i rób to lepiej niż ktokolwiek inny kiedykolwiek będzie.
OdpowiedzUsuńTym razem jest podobnie. Pomysł wydaje się idealny, zapiera dech w piersiach, jest niebezpieczny i budzi grozę, a o to Haurothowi przede wszystkim chodzi. Wykonanie sztuczki jest już odrobinę bardziej skomplikowane. Urządzenie skonstruowane w ciągu jednego dnia odrobinę szwankuje, toteż Felix spędza kilka kolejnych godzin na dopracowywaniu mechaniki i jest pewien, że wszystko pójdzie po jego myśli. Koniec końców, nie widzi nic, co mogłoby ten pokaz zepsuć.
Zabiera sprzęt, znajduje wyciszone miejsce, do którego mało kto przychodzi, szczególnie o tej porze, po czym zakłada na nadgarstki przygotowane wcześniej pasy, wyglądające jak bransolety i przez chwilę siedzi na trawie, wpatrując się przed siebie, czekając na naładowanie energii do niewielkich urządzeń przypominających pieprzyki. Kiedy wszystko jest gotowe, zdejmuje z dłoni ładowarki - tylko po to, by widzowie widzieli, że nie ma na sobie nic podejrzanego. A potem pociera o siebie nadgarstki. Z początku wszystko idzie świetnie: zauważa cienki strumień przepływający pomiędzy dłońmi. Dopiero po kilku sekundach wszystko pada. Hauroth nie wie, co się dzieje – nie zdaje sobie nawet sprawy, kiedy dokładnie traci przytomność.
Budzi się jakiś czas później, z obolałymi nadgarstkami i policzkiem. Mruży oczy, po czym otwiera je i przeklina pod nosem, bo jednocześnie wie i nie wie, co się stało. Wie, że nie miał kontroli nad prądem. Nie ma pojęcia, dlaczego. Spogląda na bok i zauważa lekarza oraz Saphe. Zaciska zęby ze złości i podnosi się do siadu, nie mając zamiaru zostać w tym miejscu ani chwili dłużej.
- Dziękuję za pomoc, a teraz spadam, mam występ do zaplanowania – mówi szybko, byleby tylko wyrwać się stąd i znaleźć powód, dla którego sztuczka nie zadziałała.
Hauroth
[Generalnie ludzie jej nienawidzą, więc coś się znajdzie. Może to ja po prostu zbytnio naciskam na to, że chcę by wszystko było jakoś swoje motywy i sens.
OdpowiedzUsuńAjć, jak my to zmienimy... Może ją złapać przypadkiem, może jakby już wracała do siebie, nie zaś wychodziła prosto od Charlesa, bo tak to wyglądałoby dokładnie, jakby Saphe się zakradła i ją śledziła. A chyba nie o to nam chodzi :P
W sumie to mi dzisiaj wszystko obojętne, zmieniaj według uznania! :)]
Isabel
Gadanie kobiety było upierdliwe do tego stopnia, że Ayla rozważała możliwość przypadkowego puszczenia kija, kiedy ten będzie wystarczająco rozpędzony, aby uderzyć w stojącą marudę. Jedyne, co powstrzymało dziewczynę, było to, że nie miała gwarancji, że kobieta się odczepi, a nie będzie marudzić jeszcze bardziej.
OdpowiedzUsuń- To nie patrz! - odkrzyknęła. - Będzie przynajmniej cisza i spokój - dodała. Ayla? Smokiem? Nigdy! Z jej delikatnością mogła szybciej robić za jakieś stworzenie lasu, które łączy się z naturą i dlatego nie rozumie cywilizacji.
Dziewczyna obróciła się, płynnym ruchem przełożyła kij pod sobą, po czym wprawionym ruchem wyrzuciła go wysoko nad siebie. Chwyciła drugi kij z ziemi, obróciła się i chwyciła pierwszy. Zaczęła obracać oboma. O ile zabawa z jednym kijem nieco przypomina lekkość baletu, o tyle zabawa dwoma przywodzi na myśl walkę.
Ayla
[Dziękuję za przywitanie i tak nawet mam jakiś pomysł. Saphe dysponuje wężami, którymi Ishtar może się inspirować. W końcu jedno i drugie się wije. W dodatku bardzo możliwe, że Anubis nie będzie przepadała za szefową, więc tutaj coś je łączy.]
OdpowiedzUsuńAnubis
[Cześć. Jakoś tak mi pasowało, żeby była Rosjanka tutaj... xD
OdpowiedzUsuńChęci oczywiście są. A masz może pomysł?]