sobota, 17 stycznia 2015

♞ Out here everything hurts.

  
You want to get through this? Do as I say.

MAD MAX
Clint Hemsworth
35 lat

     Jego historia sprzed dołączenia do cyrku, nie ma już dla niego żadnego znaczenia. Przeszłość była zbyt bolesna i bezwzględna by do niej wracać. Max nie wspomina już tego co było. Clint Hemsworth umarł razem z Panią Hemsworth, a w jego miejscu pojawił się Mad Max.

     Mad Max, który nie do końca wydaje się być szczęśliwym człowiekiem. Ludzie z cyrku nigdy nie widzieli jego uśmiechu, ale jak to mówią krąży plotka, że kiedyś się nawet śmiał. Uśmiechać się, uśmiecha – ale tylko lekko, tylko rzadko i tylko wśród zwierząt. Chyba je jedyne traktuje na równi ze sobą, chociaż to on stoi nad nimi. Stara się unikać przemocy i chociaż sam zatrudnił się na to stanowisko, ta praca nie należy do jego ulubionych: wie że te zwierzęta byłyby o wiele bardziej szczęśliwe na wolności niż w powozach z kratami. Publiczność widzi słonie stające na przednich nogach, tygrysy skaczące przez płonące obręcze i biegające w kółko zebry, ale to on widział strach, zagubienie i przerażenie w oczach tych zwierząt. To on był drapany i gryziony, to on piłował i usuwał kły, to on sięgał po bat kiedy należało, to on wymierzał ciosy chociaż rozrywało mu to serce. Z każdym zwierzakiem stoczył bój, który teraz razem celebrują. Między nimi jest więź, dlatego Max uważa, że jego pomocnice robią wszystko źle i nie mają prawa zbliżać się do jego zwierząt. Czasami lwice nie chcą na niego warczeć i machać pazurami podczas pokazu, ponieważ jeszcze przed nim Max się z nimi bawił i głaskał je po grzbiecie. Wtedy pieprzona publiczność okazuje swoje niezadowolenie, cyrk traci na pieniądzach, właściciel jest niezadowolony, a show się nie udaje. I właśnie wtedy Max jest zmuszony do batów, do drażnienia krzesłami czy innym gównem, by zdezorientowany zwierzak stracił nad sobą panowanie i w końcu się na niego rzucił. Po przedstawieniu wszystko traci blask, trzeba budować zaufanie od nowa.

    Lwy, pantery, gepardy, lamparty i tygrysy są jego odzwierciedleniem. Dumne, silne i niby nieposkromione… jednak zostały zniewolone. Max niewiele mówi. Nie wdaje się ani w kłótnie, ani w żadne słowne mniejsze potyczki. Na ludzi patrzy albo z politowaniem, albo z irytacją, albo bez jakiegokolwiek cienia emocji na twarzy. Ocenia ich, obserwuje… cyrkowcy znają go od kilku lat, ale nikt tak naprawdę nie wie o jego przeszłości i jaki był teraz. Jest pewnego rodzaju zagadką, nikt nie wie o czym myśli, co zrobi, jak się zachowa w nietypowych momentach. Jeśli istnieją takie osoby, to jest ich naprawdę bardzo, bardzo mało. Nie zawiera z nikim przyjaźni, o wiele więcej może być wrogów: nie dąży do tego, nikomu nie chce zrobić na złość z prostej przyczyny – ma wszystkich w dupie. Ludzie mnie wkurwiają, powtarza niemal za każdy razem. Jest raczej spokojny, opanowany i cierpliwy, rzadko kiedy da się go wyprowadzić z równowagi, chyba że chodzi o zwierzęta.
Pije na co ma ochotę, nie rzadko i nie często – kiedy ma ochotę. O wiele bardziej woli dać jakiemuś idiocie w pysk niż wdawać się z nim w jakąkolwiek dyskusję.

     Jeśli chodzi o kobiety, no cóż, jest facetem, ale to nie znaczy że sypia z każdą która mu się podoba.  Wysoki na 1,89 m, krótko ścięte włosy i zarost. Na jego ciele pojawia się wiele blizn i starych i świeżych z wiadomych powodów. Jeśli są na plecach, to nie koniecznie są to zadrapania od pazurów drapieżnika, a od czerwonych pazurków jednej z tancerek cyrkowych. Wyjątkowo uzależniające spojrzenie błękitnych oczu, szorstkie dłonie, umięśnione ramiona, plecy oraz brzuch.

galeria - notki - powiązania

___________________________________________________________
Misiaczek Tom (Hardy)
Razem z Maxiem zapraszamy do wątków - bo na powiązania to z nim raczej marne szanse :>

19 komentarzy:

  1. [To ja się ładnie witam :)
    Przyznam uczciwie, że na razie pomysłu nie mam, ale zapraszam do Layli. Może wymyślimy coś razem? ;)]
    Ayla

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Królowa wita w Cyrku ;)
    Życzę dużo pomysłów na wątki i dobrej zabawy.
    Jeśli masz ochotę zapraszam do mnie.]

    Saphe

    OdpowiedzUsuń
  3. [Witam ślicznie nowego członka cyrku ;>]

    Lance

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Tom <3 Uwielbiam go po Batmanie, zresztą Marion też tam grała, przypadek? Chyba nie.
    Na wątek jestem chętna, ale jak zwykle nie mam pomysłów, może Ty coś podrzucisz, chyba że mamy myśleć razem? ]

    LouLou

    OdpowiedzUsuń
  5. [ To ja może jakiś pomysł od razu zapodam ;)
    Co powiesz na to, że jakimś przedziwnym sposobem jeden z jej węży (najlepiej jakiś nowy) dostanie się do klatki jakiegoś zwierzaka twojego tresera i oboje to zauważą. Saphe poszłaby po swojego węża gdyby nie to, że raczej nie chce stracić nogi/ręki/głowy w starciu ze zwierzakiem, a węża nie przywoła, bo jeszcze niedoszkolony. A potem się okaże, że to miał być żart jakiegoś tam kogoś tam?
    Co sądzisz o tym pomyśle?
    A co do powiązania to może sypialiby ze sobą czy coś w ten deseń? ]

    Saphe

    OdpowiedzUsuń
  6. [Witam ślicznie, zapraszam do wątku c;
    Aurora mogłaby go sobie upatrzyć i próbowałaby go do siebie przekonać, albo może już z sobą sypiają? Albo sypiali kiedyś tam, jakiś rok temu na przykład. Mogą też się schlać c; Takie tam moje (kiepskie) propozycje) ]

    Primadonna.

    OdpowiedzUsuń
  7. [Jest perfect! *.* Tom i "ludzie mnie wkurwiają" <3
    Przyszłam po wątek, chociaż nie wiem jak mogliby się dogadać, aczkolwiek w głowie mam pomysł na może jakiś pijacki wieczór, czy przypadkowe spotkanie przy alkoholu. Whiskacz zawsze świetnym kompanem.
    A jak nie, to jestem otwarta na propozycje. Ewentualnie, jak nam już nic nie wyjdzie, to jakoś przeboleje :)
    Oczywiście, witam się ładnie, o.]

    Isabel

    OdpowiedzUsuń
  8. [A ja się pokuszę o jakieś powiązanie, bo w końcu razem pracują. Nie jestem pewna, w jakiej relacji bym ich widziała, ale na pewno w dziwnej - ani do końca przyjacielska, ani wroga. Wszystko zależy od tego, w jakim humorze danego dnia wstaną i albo będą próbowali się wzajemnie pozabijać, albo nie. Na pewno oparłabym ją na ciągłym rzucaniu sarkastycznych komentarzy. Skoro Clinton lubuje się w dawaniu w mordę, może korzystając z przerwy wybrałby się do baru, upiłby się i rozpoczął bijatykę z jakimś facetem, którą przerwałaby Jade? Mogłaby później opatrzyć jego rany i kryć go przed Olivierem, który zapowiedział, że jeszcze jeden taki wyskok i może się żegnać z cyrkiem? Albo odwrocić sytuację i to Jade upiłaby się w rocznicę śmierci swojej matki, przy okazji wpadając na genialny pomysł, by wykąpać się w pobliskim jeziorze. Nago. W pewnym momencie coś stałoby się z jej ubraniami, Clinton pojawiłby się na brzegu jeziora, a ona zdążyłaby już porządnie zmarznąć w tym jeziorze. Jako jednak pruderyjna istota nie chciałaby wyjsć nago z jeziora w obecności Clintona, a już bliska by była hipotermii, więc mógłby ją jakoś zmusić do tego wyjścia z wody i ją ogrzać. Później pojawiłby się jednak problem, bo zgubiłoby się w drodze do cyrku i musieliby jakoś przetrwać noc w lesie.
    Wybacz, że tak chaotycznie. Mów śmiało, jak coś możemy myśleć dalej, chyba że jakoś inaczej widzisz ich relację:)]

    Electra

    OdpowiedzUsuń
  9. [ Cześć. Pan jest taki fajny, że chcę wątek. I nawet mam dosyć kiepski pomysł na niego! :D Nie przepadają za sobą. Nie znają się dobrze, ale jakoś tak... oboje nie są łatwi w pożyciu. No i pewnego dnia, idą gdzieś na miasto (każdy osobno). Clinton zgodnie ze swoją miłością do obijania mord mógłby się wdać w bójkę, ale tym razem przegrać. Madison zobaczyłaby go zakrwawionego. Nie potrafiłby sobie sam pomóc, więc byłby zdany na jej łaskę, co "trochę" by go denerwowało. A ona oczywiście, nie rzuciłaby się od razu do pomocy.
    Udoskonal to jakoś.
    I co tak wszyscy chcą go upijać? ;D ]

    Daimon

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzisiejszy występ to była porażka. Jak dla Saphe. Oczywiście nie był to ich najgorszy występ, ale Saphe była perfekcjonistką. Dla niej mało, który występ był idealnie perfekcyjny. W każdym razie nie było aż tak źle. Tylko ucierpiała. Jej wąż jeden z najbardziej niegrzecznych , którego nie zdążyła wytresować chyba się zestresował, bo użarł ją w nos. Przez co natychmiastowo skończył się jej pokaz i wylądowała u Lance'a na kozetce. Oczywiście ten wąż nie był jadowity, ale nikt prócz Saphe o tym nie wiedział. Były małe ranki na jej nosie, które oczyszczono i zaklejono. Teraz otrzepywała się. Miała skąpy zielony cekinowy kostium i wysokie obcasy. Włosy rozpuszczone i plaster na nosie. Ktoś ją wołał.
    Obejrzała się i uśmiechnęła. Był to Mad Max. Sypiała z nim. Był miłym umilaczem czasu. Jednak po jego minie stwierdziła, że coś się musiało stać. Podeszła do niego jak najszybciej mogła. Klatka z zebrami. Usłyszała syczenie i zobaczyła niepokornego węża. Wąż nazywał się Joker i właśnie straszył zebry. Saphe kucnęła i spróbowała go przywołać. Ten tylko spojrzał na nią i dalej pełzał po klatce.
    - Co tu do cholery robi mój Joker? Ktoś mi to wyjaśni? - nie zwracała się już tylko do Mad Maxa, ale też do widowni zgromadzonej przy nich. Była zła. Wąż sam nie uciekł. Ktoś go musiał wypuścić.
    - Nie wejdę tam. Te twoje zeberki są dość... Zdenerwowane ?

    Saphe

    OdpowiedzUsuń
  11. [ Szkoda. Mógłby obijać te mordy w ostateczności i przegrać, ale jeśli Ci to nie odpowiada, to czekam spokojnie :) ]

    Daimon

    OdpowiedzUsuń
  12. [Właśnie widzę, że ciężki typ! Ale nic się nie martw, Elcia znajdzie na niego jakiś sposób.
    Dobra, teraz przynajmniej wiem, w jaką stronę pójść. Przypuszczalnie twój pan traktuje ją jako gówniarę, w końcu ponad dziesięć lat młodsza, a do tego blondynka, więc pewnie nie ma pojęcia o życiu ani o zwierzętach. Pewnie cały czas sprawdzałby po niej dwa razy, czy wszystko dobrze zrobiła, czym doprowadzałby ją do szewskiej pasji, a Electrę trudno wyprowadzić z równowagi, więc może być z siebie dumny.
    Relacja ogarnięta, teraz trzeba wymyślić tylko jakiś wątek :/]

    Electra

    OdpowiedzUsuń
  13. [Wprawne oko :D Dziękuję za powitanie!]

    Dragon

    OdpowiedzUsuń
  14. [No pewnie, że musi być! Powiedz mi tylko na jaką relację między naszymi postaciami reflektujesz, a ja pomyślę nad resztą. : D]

    Feya

    OdpowiedzUsuń
  15. - Wypraszam sobie on też ma uczucia. Gadzina to takie brzydkie słowo. Poza tym ten nie jest niebezpieczny - prychnęła rozjuszona. Węże były gadami, ale słowo gad było dla Saphe naładowane negatywnymi emocjami i jakoś go tak nie lubiła. - Raczej nie podejrzewam żeby mój wąż wybrał się na wieczorek zapoznawczy do twoich zeberek. - dodała patrząc jak Mad Max uspokaja zwierzęta. A Joker pełzał sobie po klatce, na szczęście obrał kurs w linii prostej, która przecinała klatkę na dwa. Na szczęście Saphe zdenerwowane zebry były po jednej stronie. Dlatego gdy stwierdziła, że już może wejść wsunęła się i podeszła do zwijającego się węża.
    - O nie. Ty słoneczko pójdziesz ze mną. Nie ładnie to tak. Najpierw mnie gryziesz, a teraz co? Zebry ci się spodobały? Joker bądź poważny takie związki nie mają prawa bytu. - Tak. Mówiła do węża. A wąż jakby ją słuchał. Mogło to być dziwne. Jednak Saphe traktowała swoje węże jak dzieci. A do dzieci się mówi prawda?
    Wyciągnęła rękę, a Joker o dziwo posłusznie zaczął się na nią wspinać i owijać się wokół ramienia Saphe. Szybko wyszła z klatki.
    - Mój wąż też jest zestresowany. - powiedziała głaszcząc go delikatnie. - Jak ja znajdę tego kto to zrobił to wetrę twarzą w chodnik, a potem wrzucę do mojego namiotu pełnego moich maleństw. - pogroziła. A jej groźba była cóż... Całkiem realna. Była ciekawa komu wpadł do głowy taki pomysł.

    [ Może być tuż po pokazie lub w trakcie pokazu ale już po występach Saphe i Mad Maxa]

    Saphe

    OdpowiedzUsuń
  16. [ Ale że w kupę? Trzeba wymyślić coś dramatycznego, co powiesz na to, że to tancerki będą miały próbę i nagle wparuje do nich lew albo inny kotek, który chciałby bawić się z Maxem, który z kolei stał gdzieś dalej. No i jak wiadomo wybuchłaby panika i tancerki by uciekły, a moją panią zostawiłyby przywiązaną do jakiejś tam belki czy czegoś czego używają tancerki burleski. Max musiałby uratować damę z opresji.
    Możemy też zrobić tak jak Ty proponujesz (ale bez tej kupy, LouLou można ciąć, drapać, kaleczyć itp. itd, ale do wydalin nie chcę jej wpychać) z tym, że jakieś zwierzątko poruszy czymś tam i fragment namiotu cyrkowego zawali się. Najlepiej połączmy te dwa pomysły.
    Teraz z relacją. Max może być odporny na jej wdzięki, bo w sumie to jej nie zależy na tym, żeby poderwać każdego. Owszem czarowałaby i uwodziła ale taki już ma charakter. Ja proponuję zrobić taką relację, która opierałaby się na wzajemnym irytowaniu się itp, itd, bo jak wiadomo kto się czubi ten się lubi c: ]

    LouLou

    OdpowiedzUsuń
  17. [Pasuje mi:) W takim razie zaczynam, mam nadzieję, że będzie ci odpowiadać.]

    Electra zmrużyła oczy, wpatrując się uważnie w ogromnego kota, który leżał rozciągnięty przed nią na arenie treningowej. Czarna pantera o pięknym, wdzięcznym imieniu Orinoko lizała sierść na łapach, bijąc silnym ogonem o podłoże. Od kilku minut zupełnie rozluźniona leżała na arenie, nie przejmując się zupełnie obecnością Electry, która stała niedaleko z batem w ręce. Dziewczyna doskonale wiedziała, dlaczego Mad Max wybrał dokładnie to dzikie zwierzę; zajmowała się Orinoko odkąd była małym kociątkiem i miała do niej ogromny sentyment, dlatego często ją rozpieszczała, sprawiając, że czarna pantera łasiła się do niej, ale zupełnie ignorowała wydawane przez Electrę polecenia. Bez problemu potrafiłaby sobie poradzić z innymi dzikimi zwierzętami, jakie znajdowały się pod jej opieką, ale Orinoko była wyjątkiem, sprawiając, że była coraz bardziej sfrustrowana. Dzisiaj chciała coś udowodnić Maxowi, głównemu treserowi dzikich zwierząt.
    Mężczyzna zawsze traktował ją jak gówniarę, która nie nadaje się do tej pracy i na każdym kroku próbował jej to pokazać. Electra juz dawno przestała przejmować się opiniami innych, nie zależało jej na oklaskach czy zachwycie, ale niechęć Mad Maxa do niej coraz bardziej ją irytowała. Nigdy nie zrobiła nic, aby specjalnie go do siebie zrazić, a z cyrkiem była związana od urodzenia, dlatego znała się na tym, co robiła, ale on uparcie nie chciał tego dostrzec. Uwielbiała te zwierzęta i pracę z nimi, nawet jeśli jej delikatna skóra była pokryta różnymi bliznami, a gówno trzeba było sprzątać i żaden zgorzkniały dupek nie mógł sprawić, by przestała się tym zajmować. Teraz niemal czuła jego nerwowy oddech na szyi, gdy uważnie obserwował jej poczynania z czarną panterą.
    - Ori, wredny kocie, wskocz ładnie na stołek - poprosiła Electra przez zaciśnięte zęby, uderzając batem o podłoże.

    Electra

    OdpowiedzUsuń
  18. Electra z uwagą spojrzała na trzymany w ręce bat, a w jej oczach pojawił się szatański błysk, gdy wymyśliła dla niego zupełnie inne zastosowanie. Miała w sobie jednak wystarczająco dużo opanowania, by nie trzasnąć nim w kierunku Mad Maxa. Zasługiwał na to, ale nie chciała wylecieć z cyrku, przynajmniej nie tak szybko i na pewno nie z jego powodu.
    Była treserką dzikich zwierząt, więc powinna skupić się tylko i wyłącznie na bezdusznym nauczeniu ich nowych sztuczek mających na celu zauroczyć widownię, ale nie potrafiła się zmusić do agresji. Te zwierzęta były lepsze od każdego człowieka, jakiego znała; nie miała problemu z wyzywaniem, przeklinaniem ani nawet rozbijaniem szklanych kufli na głowach ludzi, ale kiedy przychodziło do zwierząt, stawała się niemal bezradna. Żadne z nich nie zasłużyło na taki los w przeciwieństwie do ludzi, którzy zabijali, kradli, gwałcili i ranili siebie nawzajem.
    - Może wtedy, kiedy do ciebie dotrze, jakim skończonym dupkiem jesteś! - odpowiedziała spokojnie Electra, nawet nie mrugając. Jej twarz pozostawała bez wyrazu, ale w głosie zadźwięczała wyraźna niechęć. Ostatkiem sił musiała powstrzymać się przed spojrzeniem w jego kierunku, paliła ją ciekawość, jak zareaguje na tę oczywistą zniewagę, ale postanowiła nie zaszczycić go ani jednym spojrzeniem swoich uważnych, niebieskich tęczówek. Nie zasługiwał nawet na to, by oddychać tym samym powietrzem co ona, nie wspominając o głębszej interakcji.
    Nie zawsze tak było. Przez większość czasu nie darzyli się sympatią, ale byli w stanie ze sobą koegzystować bez rzucenia się sobie do gardeł. Dzisiaj Electra miała jednak naprawdę paskudny dzień i nie miała zamiaru znosić tego wywyższającego się, zakochanego w sobie idioty, który potrafił tylko komentować, bo najwyraźniej nie miał własnego życia.

    Electra

    OdpowiedzUsuń
  19. [hej, hej! Pewnie, że wątek zwłaszcza gdy panowie bez wątpienia pracują razem. tak się teraz zastanawiam Cale i Max są dwojką treserów...hmm, mój chłopaczek podjął decyzję co chce robić po jakimś czasie więc co ty na to by Max uczył Cale jak postępować z dużymi kotami? Teraz mogli by podejmować się wspólnych występów lub Max dalej doszkalałby Cale i wytykał mu błędy złośliwie lecz między panami panowała by w miarę przyjazna relacja. Cale jak to on starałby się ukryć że darzy cieniem sympatii Maxa]

    OdpowiedzUsuń