Mamy rok 1960. Ludziom w Stanach Zjednoczonych zaczyna brakować rozrywki. W końcu technika stoi w miejscu, a jedyna łatwo dostępna rozrywka to seks, alkohol i kopanie pola, bo o narkotyki trzeba się postarać. Ludzie szukają więc czegoś, co umiliłoby im wieczory. Pewien handlarz z niewielkiego miasteczka wpadł na pomysł stworzenia cyrku. Czytał o tym w gazecie, w odległych krainach przynosiło to olbrzymie sukcesy. Choć na początku miał małe trudności ze znalezieniem współpracowników, to z czasem biznes zaczął się rozwijać.
Na początku był tylko prezenter, gimnastyczka i iluzjonistka, a to już przyciągało tłumy ludzi rządnych rozrywki. Gdy doszły tancerki burleski, niemalże tarzał się w pieniądzach. Z czasem do grona artystów dołączyli ludzie, którzy przyciągali wzrok nie ze względu na swoje umiejętności, a swój... wygląd. Byli dziwadłami, choć dziś wiemy, że to osoby chore na poważne choroby.To przyciągało jeszcze większe tłumy, a dziwolągi mogli w końcu mogli zasmakować choć odrobiny luksusu i... ciepła rodzinnego, bo pracując z innymi ludźmi takimi jak oni, mogli choć na chwilę poczuć się normalni.
Każdy, kto wstąpił do cyrku, może również z niego odejść, choć mało kto to robi. W końcu żyją dobrze i na pewno lepiej, niż na wolności, choć trenują bezustannie, i niezbyt często opuszczą cyrkowy namiot. Poza tym, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Zajmują się dostarczaniem rozrywki innym, ale sami muszą skorzystać z jej najbardziej prozaicznej formy; seksu i alkoholu. Nos klauna nieustannie trąbi.
~*~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz